|
"Wars i Sawa " na zielonym Żerańskim
"Wars i Sawa" na zielonym Żerańskim
Zielone zabarwienie wody, drażniący zapach, nieskończone ilości owadów i bardzo wysoka trawa - tak w skrócie można opisać to co zastali zawodnicy w sobotę nad brzegiem kanału. Efekty wizualne schodziły jednak na dalszy plan, bo najważniejsze były oczywiście ryby. Treningi poprzedzające zawody pokazywały, że z owymi rybami wcale nie jest tak źle. W analogicznym okresie roku ubiegłego ciężko było złowić cokolwiek z tyczki, brakowało uklejek, kant też zawodził... a tym razem pomimo bardzo niskiej (o 70-80cm niższej niż zwykle) wody wyniki nie odstawały znacząco od tych uzyskiwanych w marcu czy kwietniu.
Na liście startowej stawiło się znacznie mniej zawodników niż podczas marcowej inauguracji. Kilka minut po godzinie 7:00 rozpoczęła się oficjalna odprawa, a tuż po niej wszyscy ruszyli za sędziami sektorowymi, aby wylosować swoje stanowiska. Losowanie na kanale jak zwykle było bardzo ważne, ale jak się później okazało nie kluczowe, ponieważ wielu zawodników osiągało bardzo dobre wyniki nawet ze środka swoich sektorów.
Kolejnym punktem programu było zejście na stanowiska (godzina 9:00) i szykowanie się do startu. W ruch poszły kosze, pokrowce i wiaderka z zanętami. Większość zawodników liczyła na pojedyncze duże ryby z tyczki, dlatego ilość przygotowanego towaru była odpowiednio duża. Z kolorem było bardzo różnie - jedni wrzucali jasne mieszanki, inni całkowicie czarne, a jeszcze inni na czarny podkład podawali jasną zanętę. Suma sumarum efekty były względnie podobne. Dodatkowo na stolikach pojawiały się miski z zanętami uklejowymi. "Alborelli" na treningach było bardzo mało jednak w niektórych odcinkach jej łowienie mogło stanowić koło ratunkowe i uchronić zawodnika przed totalną wpadką.
O 10:55 zabrzmiał sygnał "wolno nęcić", a chwilę później wszyscy zaczęli łowić. W moim sektorze (G) od samego początku dominowała ukleja i drobna ryba z kantu. Nieliczni odławiali średnie płotki i leszczyki, zamiennie z okonkami. Trafiały się niewymiarowe wzdręgi oraz linki, a także wszędobylskie karasie, które od chwili spuszczenia wody na Zegrzu bardzo chętnie współpracowały z wędkarzami odwiedzającymi K. Żerański. Warto odnotować, że woda płynęła górą w stronę Warszawy, zaś dołem w stronę Zegrza. Dwie kolejne godziny były bardzo podobne. Gdy jednym ryba "klękała", inni zaczynali łowić jak natchnieni. Po raz kolejny potwierdziła się zasada: "Ważne żeby cały czas coś odławiać".
W ostatnich minutach słońce, które zaszło koło godziny 12:30 przypomniało o swojej obecności. Miało to decydujący wpływ na żerowanie uklei, która jak ustaliłem w ostatnich minutach żerowała praktycznie we wszystkich sektorach i dawała pewne punkty, często przesądzające o być albo nie być zawodnika. Ja np. w ostatnich 5 minutach złowiłem 30 sztuk, co jak się później okazało zadecydowało o sektorowej "jedynce". W sektorach seniorów i juniorów U-18 pojawiły się pojedyncze duże leszcze. Największego wśród seniorów złowił Wojeciech Stefaniak. Ryba miała ponad 2 kilogramy i zapewniła szczęśliwemu łowcy zwycięstwo w podsektorze.
Swoje sektory wygrali: Kobiety: - Martyna Przyborowska Seniorzy (D): - Dariusz Studniarz Seniorzy (E): - Maciej Kąkol Seniorzy (F): - Piotr Kosakowski Juniorzy U-22: - Damian Furmańczyk Juniorzy U-18: - Krzysztof Turek Kadeci: - Piotr Sasin Drużynowo: - Mirage Sensas Szóstka
Drużyna Kola nr 29 Kobyłka, 2 miejsce w kategorii drużynowej Po zawodach przyszedł czas na tradycyjny poczęstunek i ogłoszenie wyników. Po raz kolejny szczególnie wyróżnieni zostali najmłodsi, dla których specjalne nagrody przygotował prowadzony przez Adama Zielińskiego "Klub Złotej Rybki". Kilka chwil później wszyscy rozjechali się do domów, a w oddali - na szczęście już po zawodach - zaczęło grzmieć.
Napisał: Damian Furmańczyk Serdecznie zachecamy do odwiedzania strony http://www.mazowszewedkuje.cba.pl/index.html
|